363066,10 – 13,12 =…

363066,10 – 13,12 = 363052,98
Dziś już nieco dłuższy dystans niż wczoraj, ale nadal daleko od jakiegoś satysfakcjonującego wyniku.

Znowu późno poszedłem spać, i choć wstałem o 4:29, to jednak zbierałem się wolno jak mucha w smole… Na koniec jeszcze wpadłem na genialny pomysł, by spróbować innego pulsomierza – a że nie działał, to straciłem kolejnych parę minut ヽ( ͠°෴ °)ノ Przez to wszystko wystartowałem dopiero o 5:10.

Warunki były fajne – słońce nieśmiało schowało się za chmurami, dzięki czemu termometr wskazywał zaledwie 18°C. Po wczorajszym delikatnym treningu liczyłem na coś lepszego – i z początku wydawało się, że faktycznie będzie spoko… niestety podbiegi na siódmym kilometrze zweryfikowały moje oczekiwania i tempo szybko powędrowało ku mniej atrakcyjnym okolicom 5:30 – 5:40. Pod koniec jeszcze trzeba było zaliczyć bułki – a że potem start jest pod górkę, to też coś mi to słabo wyszło i końcowa średnia wyszła 5:26 min/km. Owszem – dużo lepiej niż wczoraj, ale… ¯_(ツ)_/¯

Może jutro się jakoś dam radę rozkręcić? Tylko znowu słabo widzę kwestię spania, bo kusi mnie żeby pójść dzisiaj do IMAXa na Godzillę xD

Miłego!

pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow